Kim jest? Ułatwiaczem. Wszystko wiąże się z faktem, iż Pan Hojnacki nie miał zamiaru pomagać tym dziewczynom w ich projekcie i postanowił być tylko i wyłącznie ich wykładowcą, który da (lub nie) zaliczenie. Jego niechęć spowodowana jest licznymi błędami, karygodnymi, które popełniałyśmy. Jak łatwo kogoś do czegoś zniechęcić, to wiedzą tylko te dziewczyny (z własnego doświadczenia), ja - z doświadczenia ale i z obserwacji. Jak trudno kogoś przekonać, że warto w coś brnąć - też już wiem.
Mnie nie było trzeba specjalnie namawiać do tego, żeby pomóc tym dziewczynom, już jako osoba z zewnątrz, bo lubię pomagać i chciałam im ułatwić tę 'mordęgę' z projektem. Dziewczyny czuły się zagubione, załamane faktem, że "zawsze coś nie pasuje"; że "zawsze się czegoś [H.] doczepi". Ciężko było wyprowadzić je z błędu. Je, a właściwie jedną z dziewcząt. Ale udało mi się to. Dodając jej otuchy, byłam spokojna na kilka kolejnych dni, że sobie poradzą i śpią spokojnie. Do czasu aż wróciły z kolejnej rozmowy z ich domniemanym wrogiem i oprawcą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz