piątek, 26 grudnia 2008

Jeszcze gorzej (poprawka)

A już myślałam, że to ja popełniłam największy błąd, jakiego można się dopuścić... Lecz jedna dziewczyna zrobiła coś gorszego. Plagiat! Rzecz, która jest oszustwem. Nie lubię plagiatów. Mało tego, nie toleruję ich. Jak można się podszyć za kogoś? A co gorsza, przypisywać sobie czyjeś zasługi. W tym wszystkim jednak ważne jest to, że dziewczyna ta naruszyła tzw. Netykietę zupełnie nieświadomie. Po prostu zobaczyła artykuł i pomyślała 'o, fajne na bloga' i umieściła; nie podając źródła, z którego korzystała. Projekty uczą nas nie kopiować czyjegoś dzieła, ale stwarzać swoje własne. [Tutaj widniało imię dziewczyny] o tym nie wiedziała. Nie była świadoma.

Zaktualizowane dnia: 16.01.2009:

Dziewczyna, która nieświadomie dopuściła się plagiatu, nie życzyła sobie umieszczenia jej imienia na tym blogu. Zatem usunęłam jej imię. Warto zauważyć, że zaznaczyłam, iż popełniła błąd nieświadomie. Sam plagiat jest czymś niechwalebnym, ale błąd jednej z członkiń z zespołu nie powinien zaważyć na jej negatywnej ocenie. Nie oceniam jej postawy, tylko faktu dopuszczenia się plagiatu. mało tego, gdybym to była ja, również bym o tym napisała. To oczywiste. I znowu czegoś nowego się nauczyłyśmy. Korzystając z czyjegoś dzieła, winno się podać źródło, z którego się zaczerpnęło wiedzę, w innym wypadku można podejrzewać, że post stworzony przez nas jest naszego autorstwa.

Zaktualizowane dnia 17.01.2009

Przez pomyłkę początkowo użyłam imienia dziewczyny, która nie była autorką błędnie napisanego posta (plagiat?) , a w sprostowaniu napisałam, że ta dziewczyna nie życzy sobie, by jej imię tu było widoczne. Nie ona jednak popełniła błąd. Pisząc, że sobie tego nie życzy, nie zwróciłam uwagi na to, że mówiła ona o swojej koleżance, nie o sobie. Natomiast, było już za późno. Dlatego TO sprostowanie. Ale to zagmatwane. W każdym razie proszę mi wybaczyć popełnione błędy i niedociągnięcia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz