Po opublikowaniu mojego opisu końcowego na stronie Pana Hojnackiego, dziewczęta, z którymi współpracowałam, mają mi za złe słów tam użytych. Zastanawiam się, dlaczego i jak bardzo powinnam, czy też wypadałoby (choć nie lubię tego słowa) zmodyfikować treści na tym blogu. Oczywiście reakcje dziewczyn nie miały miejsca tu, lecz prywatnie: za pomocą komunikatora gadu-gadu. Zastanawiam się, czy oburzenie, jakie wywołałam tymi moimi spostrzeżeniami na temat całego projektu, nie powinny się znajdować właśnie tutaj, na blogu. Zastanawiam się, czy nie zacytować koleżanek, które tak chętnie oskarżają mnie o kłamstwo, o oczernianie ich samych. Oczywiście nie miałam na celu nikogo oczerniać. Natomiast, najpierw przeredaguję i przeczytam jeszcze raz moje posty, być może rzeczywiście spostrzeżenia są nazbyt subiektywne i jednostronne. Aczkolwiek, wydawało mi się, że potrafię obiektywnie ocenić sytuacje... Cóż... Być może się mylę, nie mówię, że nie.
Projekt nadal nie został zakończony (przynajmniej dla mnie).
Jeśli uraziłam (a ewidentnie dziewczyny się czują obrażone przeze mnie), przepraszam. Równie publicznie, jak i publicznie je przedstawiłam w złym świetle.
Projekt nadal nie został zakończony (przynajmniej dla mnie).
Jeśli uraziłam (a ewidentnie dziewczyny się czują obrażone przeze mnie), przepraszam. Równie publicznie, jak i publicznie je przedstawiłam w złym świetle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz