No cóż... Taka rola facylitatora, że nie zawsze uda się jemu doprowadzić do lepszego działania obiektu, na którym pracował. Mi (ani jako współpracownikowi , ani jako domniemanemu facylitatorowi) nie udało się spełnić jego roli.
Jednak, jako członek zespołu, pomogłam dziewczętom uporać się ze sprawami technicznymi, z umieszczaniem postów i gadżetów (co było o dziwo dla nich trudne), z porozumiewaniem się pomiędzy sobą; z tłumaczeniem "z polskiego na nasze", a w podzięce wyrzuciły mnie z członków zespołu; usunęły z autorów bloga; odebrały mi wcześniej nadane prawa... Cóż...
Zaktualizowane dnia 16.01.2009
Oczywiście z zamierzenia posta miał być zarzutem i nim jest. Nie zmienię jego treści, bo przemawiały przeze mnie właśnie takie emocje. I kropka.
Jednak, jako członek zespołu, pomogłam dziewczętom uporać się ze sprawami technicznymi, z umieszczaniem postów i gadżetów (co było o dziwo dla nich trudne), z porozumiewaniem się pomiędzy sobą; z tłumaczeniem "z polskiego na nasze", a w podzięce wyrzuciły mnie z członków zespołu; usunęły z autorów bloga; odebrały mi wcześniej nadane prawa... Cóż...
Zaktualizowane dnia 16.01.2009
Oczywiście z zamierzenia posta miał być zarzutem i nim jest. Nie zmienię jego treści, bo przemawiały przeze mnie właśnie takie emocje. I kropka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz