środa, 7 stycznia 2009

Zero wdziecznosci (poprawka)

No cóż... Taka rola facylitatora, że nie zawsze uda się jemu doprowadzić do lepszego działania obiektu, na którym pracował. Mi (ani jako współpracownikowi , ani jako domniemanemu facylitatorowi) nie udało się spełnić jego roli.
Jednak, jako członek zespołu, pomogłam dziewczętom uporać się ze sprawami technicznymi, z umieszczaniem postów i gadżetów (co było o dziwo dla nich trudne), z porozumiewaniem się pomiędzy sobą; z tłumaczeniem "z polskiego na nasze", a w podzięce wyrzuciły mnie z członków zespołu; usunęły z autorów bloga; odebrały mi wcześniej nadane prawa... Cóż...

Zaktualizowane dnia 16.01.2009

Oczywiście z zamierzenia posta miał być zarzutem i nim jest. Nie zmienię jego treści, bo przemawiały przeze mnie właśnie takie emocje. I kropka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz