Nasz plan, kontrakt i harmonogram to jedna wielka pomyłka. Można zrobic projekt bez harmonogramu, ale z nim jest o wiele łatwiej. A tak po prawdzie, to harmonogram pomaga samozaparciu. Jak coś sobie postanowimy i podzielimy się tym z innymi, mamy motywację do wywiązania się z obietnicy. Bo - bądź co bądź - jest to jakiegoś typu obietnica. Dane słowo. Jakaś inwestycja, o której wiedzą inni i czekają na rozwiązanie.
Nam nie udało się nawet stworzyć konkretnych obietnic. Bez pomocy Prowadzącego nawet nie napisałybyśmy celów. Nie wiedziałyśmy, jakie są cele takiego projektu. Same natomiast, nie umiałyśmy wiele wymyślić. Tak, "na już" jest bardzo ciężko (zwłaszcza takiej "nieróżnowartościowej osobowościowo" grupie) wymyślić cele, czy plan.
Dziewczyna, którą wyznaczyłam na robienie dokumentacji, w ogóle nie widziała o co chodzi i jak się za to zabrać. Ale największy problem powstał w miejscu, gdzie tłumacząc jej, o co chodzi, ona kiwała głową na 'tak'; a po spotkaniu ze mną, skarżyła się reszcie grupy, że nie rozumie. Cóż... Nie potrafiła mi o tym otwarcie powiedzieć, więc nie mogłyśmy tego problemu zażegnać. Ona narzekała za moimi plecami, a tylko ja mniej więcej wiedziałam, jak można zrobić harmonogram.
Z początku był zły, z czasem jednak wiedziałam, co należy ująć w tym dokumencie. Chciałam się tym podzielić z dziewczyną, która nie zrezygnowała ze swej roli, jednak nie miała pojęcia JAK go napisać i jaką powinien mieć postać.
I tu znów, nasza inwencja twórcza miała szansę zaistnieć, bo Prowadzący nie powiedział nam, JAK ma wyglądać. Bowiem, harmonogram jest po to, byśmy MY mogły się do niego stosować i wypunktować niesubordynację członków zespołu. Jeśli ktoś się nie wywiązywał z danego zamierzenia, obrywał 'po punktach'. My nie miałyśmy się czego trzymać, bo harmonogram w rzeczywistym rozumieniu harmonogramu nie powstał.
Nam nie udało się nawet stworzyć konkretnych obietnic. Bez pomocy Prowadzącego nawet nie napisałybyśmy celów. Nie wiedziałyśmy, jakie są cele takiego projektu. Same natomiast, nie umiałyśmy wiele wymyślić. Tak, "na już" jest bardzo ciężko (zwłaszcza takiej "nieróżnowartościowej osobowościowo" grupie) wymyślić cele, czy plan.
Dziewczyna, którą wyznaczyłam na robienie dokumentacji, w ogóle nie widziała o co chodzi i jak się za to zabrać. Ale największy problem powstał w miejscu, gdzie tłumacząc jej, o co chodzi, ona kiwała głową na 'tak'; a po spotkaniu ze mną, skarżyła się reszcie grupy, że nie rozumie. Cóż... Nie potrafiła mi o tym otwarcie powiedzieć, więc nie mogłyśmy tego problemu zażegnać. Ona narzekała za moimi plecami, a tylko ja mniej więcej wiedziałam, jak można zrobić harmonogram.
Z początku był zły, z czasem jednak wiedziałam, co należy ująć w tym dokumencie. Chciałam się tym podzielić z dziewczyną, która nie zrezygnowała ze swej roli, jednak nie miała pojęcia JAK go napisać i jaką powinien mieć postać.
I tu znów, nasza inwencja twórcza miała szansę zaistnieć, bo Prowadzący nie powiedział nam, JAK ma wyglądać. Bowiem, harmonogram jest po to, byśmy MY mogły się do niego stosować i wypunktować niesubordynację członków zespołu. Jeśli ktoś się nie wywiązywał z danego zamierzenia, obrywał 'po punktach'. My nie miałyśmy się czego trzymać, bo harmonogram w rzeczywistym rozumieniu harmonogramu nie powstał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz