Podstawowym dokumentem, z którym przyszło nam się zmierzyć był kontrakt. Żadna z nas nie wiedziała, jak należy go wypełnić, a Prowadzący nie miał zamiaru nam tego ułatwić, dyktując, co należy wpisać. Jak sam twierdzi (powtarzając za Eintsteinem) nigdy nie uczy swoich uczniów; próbuje tworzyć warunki, w których się mogą uczyć. I niejednokrotnie na zajęciach powtarzał, że nie jest po to, by nas uczyć, lecz by pozwolić nam się uczyć. Mało tego, odbiegał od standardowych i powszechnie przyjmowanych dogmatów na temat uczenia na podstawie relacja: uczeń-nauczyciel. Stawiał raczej sytuację: człowiek-człowiek. O ile łatwiej? A o ile trudniej się przełamać? Najtrudniej zmienić przyzwyczajenia...
Wracając jednak do kontraktu, nie potrafiłyśmy go wypełnić, ponieważ osobowości koleżanek w Wychowania się zazębiały, a ja nie byłam w stanie wszystkiego nadrobić. A miałam ochotę; później zrozumiałam, że to był nie najlepszy pomysł. I tak juz wiele mi zawdzięczają, a projekt grupowy jest projektem grupowym.
Nie był dobrym pomysłem, ponieważ projekt grupowy jest projektem grupowym, zatem polegającym na współpracy i zaufaniu do członków zespołu. Odnoszę wrażenie, że ani dziewczęta do końca nie ufały mi, ani ja do końca im. Natomiast, i tak nauczyłyśmy się od siebie wiele, począwszy od współpracy z obcymi dla siebie zupełnie osobami; poprzez trudne osobowości (nie przeczę, że osobowość Oceniacza, którą reprezentowałam ja, jest trudna we współpracy. Inaczej: niekiedy współpraca owocuje niemal natychmiastowo, niekiedy jednak bardzo ciężko jest się dogadać); a skończywszy na tym, iż poznałyśmy i doświadczyłyśmy wielu ciekawych doznań, a na końcu - i temu nikt nie zaprzeczy - dziewczęta odczuły niesamowitą dumę i satysfakcję z wykonanego projektu.
Zaktualizowane dnia 16.01.2009
Nie był dobrym pomysłem, ponieważ projekt grupowy jest projektem grupowym, zatem polegającym na współpracy i zaufaniu do członków zespołu. Odnoszę wrażenie, że ani dziewczęta do końca nie ufały mi, ani ja do końca im. Natomiast, i tak nauczyłyśmy się od siebie wiele, począwszy od współpracy z obcymi dla siebie zupełnie osobami; poprzez trudne osobowości (nie przeczę, że osobowość Oceniacza, którą reprezentowałam ja, jest trudna we współpracy. Inaczej: niekiedy współpraca owocuje niemal natychmiastowo, niekiedy jednak bardzo ciężko jest się dogadać); a skończywszy na tym, iż poznałyśmy i doświadczyłyśmy wielu ciekawych doznań, a na końcu - i temu nikt nie zaprzeczy - dziewczęta odczuły niesamowitą dumę i satysfakcję z wykonanego projektu.
Zaktualizowane dnia 16.01.2009
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz